Pracuję nad stworzeniem…

Pracuję nad stworzeniem planu, a w nieco dalszej przyszłości (bardzo bym chciała) filmu na tydzień za 100 zł dla osoby aktywnej fizycznie (dla mnie to ok. 2000 kcal w dni, w które nie biegam). Chcę tam przedstawić to co ja bym jadła, czyli zarówno moje ulubione zestawienia (które innym mogą nie smakować), ale i pomysły na dania z resztek czy budżetowych opcji jak podroby. Nie używam w diecie gotowców ani białek, więc będzie to normalna, zdrowa, zbilansowana szamka.

Chcę to zrobić „od deski do deski”, czyli nie, że liczę jakieś głupie kromki chleba po 50 gr, pół gruszki za 30 gr czy łyżeczkę masła orzechowego za 40 gr (nonsens) i mam dzień za 10 zł. Idę na zakupy i wrzucam zdjęcie paragonu i tylko z tego gotuję (lub dwóch paragonów, nie wiem co zaplanuję).

Jedyne co mnie zastanawia to oleje (załóżmy, że oliwa, jej głównie używam), octy i przyprawy. Przecież jak ja je kupię, to mi połowę tygodniowego budżetu zjedzą ( ͡° ʖ̯ ͡°) chyba że specjalnie na potrzeby „foodbooka” czy jak to tam się zwie mogę wybrać małe butelki i jednak się szarpnąć na te kilka ziół, bo sól i cukier to chyba każdy ma w domu? (ja mam miód i jego używam, ale już na budżetowe żarcie mogę używać cukru, dużo tego nie będzie).

Doradzicie? Wliczać taki zakup do budżetu, czy przymknąć oko i na te dwie łyżki octu / miodu się nie rujnować? ( ͡º ͜ʖ͡º)

#gotujzwykopem #jedzenie #gotowanie #dieta może trochę #mirkokoksy ?