Ponowna #keto adaptacja,…

Ponowna #keto adaptacja, dzień 4/21.

pokaż spoiler Po prawie 2 latach na keto postanowiłem przejść jeszcze raz adaptacje, żeby mieć pewność, że jestem w ketozie, bo ostatnio mało pilnowałem diety. Przy okazji staram się wyplenić złe nawyki, które wkradły się w moją codzienność w ostatnich miesiącach i zrobić sobie powtórkę z wiedzy o żywności i diecie keto ogółem. Codziennie przez 21 dni będę pisał tutaj co jadłem z wyliczeniem makro i pisał kilka zdań luźnych przemyśleń związanych z tematem.

Poranna waga: 77,6kg

MENU
Śniadanie ok. 9.00: camembert zapiekany w boczku, młody szpinak smażony na maśle, pół awokado i kilka oliwek.
Przekąska ok. 11.00: kawa z łyżką MCT, garść orzechów laskowych.
Obiad ok. 16.00: kubek śmietany 36% z miarką odżywki białkowej zero carb i wiórkami kokosowymi.

MAKROSY
B: 76,5
W: 20,8
T: 222,7
kcal: 2399,4

Aktywność fizyczna: nielegalna siłownia w podziemiach u kumpla (baki, plecy – ok 1h)
Nawodnienie: ok. 3 litry wody.
Suplementacja: cynk, d3+k2, magnez, potas, witamina C.

PODSUMOWANIE

Waga rano o 0,3kg więcej niż wczoraj ale zapewniam, że wypróżnienie, które nastąpiło po kawusi, z naddatkiem zredukowało tą różnicę 😉

Odnośnie śniadania mam aż dwa protipy: Po pierwsze jak robisz camembert w boczku to warto użyć wykałaczki, żeby spiąć całość przed smażeniem (wystający koniec wykałaczki można odciąć lub ułamać), dzięki temu boczek się nie rozlatuje. Po drugie – warto pamiętać o wyjęciu wykałaczki przed jedzeniem… dzisiaj myślałem, że to boczek był taki chrupiący, ale chyba zjadłem pół wykałaczki (nie uwzględniona w makro xD).

„Obiad” w formie śmietany z odżywką białkową i wiórami kokosowymi to kwestia kontrowersyjna. Miało być co innego, ale nie wyrobiłbym się z przygotowaniem, a musiałem lecieć już na siłkę. Ponieważ normalne kluby są zamknięte to ćwiczę na domowej siłowni u kumpla i muszę się dostosować do jego grafiku. Więc to taka opcja na szybko. Czas przygotowania razem z jedzeniem to góra 5 minut, podczas których wrzucam 1050kcal z czego ponad 80% pochodzi z tłuszczu. Generalnie cały ta zabawa z powtórną adaptacją jest też po to, żeby oduczyć się takich tanich sztuczek jak śmietana z białkiem, ale „raz nie zawsze”. Kajam się.

Samopoczucie git. Myślę, że jeżeli nawet na początku wyzwania nie byłem w ketozie, to już jestem na bank. Makro wyszło udane: z wyliczeń wychodzi mi 84% podaży energii z tłuszczu i 1g białka na kilogram masy ciała, a węgle leżą nisko pod limitem. Gorzej z kaloriami, bo jest o 400 za dużo, ale w dzień z treningiem siłowym to nie jest wielki problem.

#keto #dieta