Ogólnie nie prowadzę…

Ogólnie nie prowadzę treningów personalnych (po prostu mi się nie opłaca to), ale czasem się zdarzy, że przyjedzie do mnie jakiś klient/klientka na trening to wtedy po prostu jak kolega/przyjaciel. Często taką osobę prowadzę pół roku, rok, więcej. I to taka zajebista satysfakcja nie tylko zobaczyć, ze ktoś z ulanej/ulańca zrobił się fit, opowiada jak się zmieniła nie tylko jego sylwetka, ale podejście do realizowania spraw w życiu, że to cieżko opisać. Nie mówiąc o tym jak szybko da się komuś poprawić wyniki w bojach na takim spotkaniu i technikę i patrzeć jak nagle odrywa lekko ciężar, którego nie był/a wstanie zrobić.

Bo tak inny background, wiecie, że jestem szczery. Po prostu praca, to praca, nawet jak się ma do czegoś pasję, to większość czasu to po prostu „proza życia” – nudne przypadki, osoby z słomianym zapałem, czasem mniej przyjemni klienci. Ale są takie zajebiste momenty czy to przemian, bicie nowych rekordów siłowych, czy to bardzo skomplikowanych przypadków, które są ZAJEBISTE. Osoba z karłowatością, niewyjaśniona hipocholesterolemia, schorzenia genetyczne, brak reakcji na leki etc. Daje to ogromnego kopa do dalszego czytania, kopania, szukania nowych badań informacji.

Może dlatego od właściwie 16latka prowadziłem swoje działalności i pracę na własny rachunek w bardzo różnych branżach, bo obojętnie jaką miałem pasję, zainteresowanie to łączyłem ją później zarabianiem; moze dlatego czasem wpadam z pracoholizm, bo po prostu to uwielbiam.

Sorry za taki #wysryw ale jakoś tak mi się zebrało 🙂

#mikrokoksy #mirkokoksy #silownia #zdrowie #chudnijzwykopem #przemyslenia #fullborsukworkout #dieta