Dlaczego ludzie są tak mało…

Dlaczego ludzie są tak mało sceptyczni w stosunku do diety, badań i treningu.
Dlaczego każda nowa nowinka jest brana jako pewnik?
Dlaczego ludzie żyją w przeświadczeniu, ze istnieje jedna dobra droga, zazwyczaj ta, którą stosują i każda inna jest „gównem”?
Dlaczego w czasach, gdy aż tak mało wiemy o żywieniu, treningu brakuje tego sceptycyzm?
Dlaczego, dla każdego to co się dzieje na poziomie komórkowym lub u szczura jest jednoznaczne z organizmem człowieka; taką samą logiką i debilizmem można dość do wniosku, że wystarczy napić się soli lub wody utlenionej, aby pozbyć się raka?
Dlaczego, dlaczego każdy kto w tym pierdolniku siedzi X lat nie zauważył, że w tym cyrku toczy się koło metod, systemów, często tych samych rotowanych przez lata; raz złe tłuszcze, raz złe cukry, raz rollowanie fajne innym razem bezużyteczne
Dlaczego ludzie nie traktują tych wszystkich metod jako narzędzia po prostu, które trzeba dobrać do przypadku; oczywiście jest kilka rzeczy niepodważalnych, od których nie odbieramy?
Dlaczego im coś bardziej skomplikowane, zawiłe, niepewne jest uznawane za najlepsze? Gdy w większości wystarczy realizować podstawy i nie robić kurwy z logiki?
Gdzie w ludziach zginął ten pieprzony sceptycyzm?

Pomijam już to, że na podstawie 1-2 zdań i kilku wpisów i skrótowo udzielanych porad zrozumiałym językiem z portalu ze śmiesznymi kotami, cyckami ktoś potrafi podsumować jak się znasz lub nie znasz; dodatkowo zna Twój rozmiar buta, fjuta, obwód i średnicę i zrobiłby wszystko lepiej i jego metoda by działała.

Nie wiem, może za dużo lat już siedzę w tych zabawkach i biorą na spokojniej każdą nowinkę, doniesienia lub nie łykam wszystkiego jak pelikan; tak samo jak nie czuje się w obowiązku walczenia z całym światkiem dietetyczno/fitnessowym, który ma inną wizję na to (opróćz jakiś oczywistych bzdur, które mam w obowiązku masakrować dla dobra ludzkości i Borsuków). Ech…

#dieta #zdrowie #silownia #mirkokoksy #mikrokoksy #fullborsukworkout