Człowiek nie chciał się…

Człowiek nie chciał się chwalić, bo i po co? Jednak o czymś nie wiem czemu chciałbym was poinformować.
Odchudzałem się sporo razy, zawsze mnie dopadało jojo. Miałem nawet swój gówniany tag, który ożywał za każdym razem jak mi się chciało, a że słomiany zapał spala wszystko…Bywa.
Rzucenie palenia? To to już zostawiałem od lat. Zazwyczaj po tygodniu stres i przyzwyczajenie sprowadzało mnie do parteru.
Picie alkoholu? Nie ma problemu, pije tylko na imprezach, a ciągi dwudniowe to tylko wypadki przy pracy. Gorzej, jak takie wypadki zdarzają się 3 razy w miesiącu.
Tak łapałem jeden nałóg za nogi i zabijałem go kolejnym. Oczywiście musiałem się tutaj pochwalić, że przykładowo nie piję nic, ale żarłem kebaby codziennie, albo zrzuciłem 30 kg i trzasnąłem sobie piwko do kolacji, bo mi się należy.
Dzisiaj mija miesiąc. Tak, wiem to mało. Ale zostawiając papierosy, dbając o dietę i zdrowie i nie pijąc piwa do kolacji czuję że to i tak wiele.
Mam 38 lat, i jak wrócę do jakiegokolwiek przyzwyczajenia z wyżej wymienionych, to wiem że zatonę.
Alkohol to pikuś, ale dieta i papierosy a co za tym idzie straszne zachwiania nastrojów po odstawieniu bardzo mi ciążyły.
Człowiek wstaje rano, pije kawę i nie musi zapalić. Jak się stresuje nie zajada tego kebabem albo kabanosami, do kolacji pije herbatę a nie procenty. Niby nic, ale dla mnie wiele.
Niby miesiąc minął, ale czuję, że tak mi dobrze. Wreszcie się wysypiam, wreszcie czuję smak potraw, ciuchy nie śmierdzą, organizm nie jest przeciążony i zgaga gdzieś tam w oddali… 😉
Co pomogło? Rodzina, kobieta, świadomość, historie rodzinne…Otyli alkoholicy palący papierosy nie dożyją sędziwego wieku, a ja mam zamiar.

#nalogi #alkohol #papierosy #dieta