Analiza i porównanie wyników…

Analiza i porównanie wyników krwi (hormony, morfologia, narządy) w okresie dwóch lat. Na poziomach % BF

https://docs.google.com/spreadsheets/d/1rzGTPLDPeXtsYs5pU0mRHZurO1w4GMtZF8U8jPt4G4w/edit?usp=sharing

– 40 % (zacząłem ćwiczyć w marcu/kwietniu, jednak 1 badania zrobiłem w lipcu 2016. Start 120 kg)
– 15-16 % (zrzucone niemalże -50 kg, lipiec 2017. Waga 72.5 kg)
– 22-24 % (półroczny okres na plusie, +16 kg. Grudzień 2017. Waga 88.5 kg)
– 9-10 % (obecnie zakończona redukcja – 17 kg. Czerwiec 2018. Waga 71.5 kg (najniższa 69.9)

Wnioski dla mnie są trochę zaskakujące i spodziewałem się większego uszczerbku na zdrowiu na koniec obecnej redukcji.

Aktywność w 6 ostatnich tygodni redukcji

– Codziennie trenowałem siłowo (każdy trening z 1-2 ćwiczeniami złożonymi w systemie upper/lower
– Codziennie wykonywałem 15 minutowy interwał na schodach
– Codziennie wykonywałem 2×1 h cardio – jedno po treningu, drugie wieczorem
– Wykonywałem najmniej 22 500 kroków/dzień

Wcześniej nie robiłem cardio, jedynie spacery z dzieckiem i na zakupy

Kaloryka podczas redukcji była następująca

– 3500 (4 tygodnie)
-3200 (4 tygodnie)
– 2800 (4 tygodnie)
– 2400 (4 tygodnie)
-1850 (2 tygodnie)
– 1650 (2 tygodnie) – do tego momentu nie robiłem cardio i trenowałem x5 w tygodniu
– 2800-3200 kcal (ostatnie 6 tygodni) – od tego momentu było cardio i treningu x7 w tygodniu

Minusy podczas redukcji wynikające z badań

– Widać w morfologi małe oznaki niedożywienia – zbyt niskie trójglicerydy (skutek też diety ubogiej w tłuszcze), lekko obniżona hemoglobina choć i tak nigdy nie miałem jej wysoko
– Lekko spowolniona praca tarczycy
– Lekko podwyższone próby wątrobowe

Plusy podczas redukcji wynikające z badań

– Mimo wszystko całość morfologii jest najlepsza jaką miałem
– Bardzo dobra wrażliwość insulinowa przy diecie z dużą ilością węglowodanów i ciągłą aktywnością fizyczną
– O dziwo hormonalnie się polepszyło mimo niskiemu poziomowi tkanki tłuszczowej co mnie kompletnie zaskoczyło lh, fsh w górę (ale nadal nisko), co prawda testosteron całkowity spadł, ale wzrósł wolny – zapewne za sprawą spadku SHGB, które prawie zawsze miałem niesamowicie wysokie, a teraz opadło w środek normy. Dodatkowo mała ilość tłuszczu endogennego zapewne ograniczyła konwersję do estradiolu, który miałem x3 ponad normę.

Minusy i problemy, których nie widać w badaniach

Największym skutkiem ubocznym było dla mnie zaburzenie gospodarki elektrolitowo-wodnej w organiźmie. Już pod koniec moje mięśnie potrafiły falować pół dnia i kurczyć się mimo mojej woli. Po redukcji oczywiście były 2 dni świętowania z fast foodami. Skutkiem tego była o wiele większa podaż sodu, którego dość ubogo w zdrowiej diecie, którą trzymałem 6 msc. Podejrzewam, ze mogłem go spożyć x10 więcej aniżeli normalnie – efektem jest pogorszona diureza. Z racji, że wszystko było słone, wypiłem kosmiczną ilość wody, ciągle mnie suszyło z 10 l mogło polecieć. Oprócz tego zmniejszyłem podaż białka, które napędza diurezę, odstawiłem również kofeinę, yohimbinę czyli stymulanty również napędzające diurezę. Efektem tego było nabranie 11 kg wagi w 48-60 godzin. Napuchłe jak bania i zmagałem się z potężnymi obrzękami, łydki i stopy jak baba w ciąży. Na szczęście już połowa tej wagi zleciała i dnia na dzień wygląda to coraz lepiej. Nerki muszą się zaadaptować. Dla osób z mocnymi nerwami zdjęcie poniżej.

Dla pewności zbadałem cały profil nerkowy – perfekt
Dla pewności zrobiłem ekg, ciśnienie, tętno – perfekt
więc prawdopodobnie nastąpiło to co opisałem wyżej

Plusy, których nie widać w badaniach

Plusem tej redukcji jest to, że nie głodowałem na końcówce z wysokimi kaloriami oraz w przeciwieństwie do poprzedniej redukcji spokojnie spałem 7-9 godzin. Do końca dzięki tym kaloriom, węglowodanom progresowałem na siłowni mimo codziennego treningu kończąc niemalże z bezwględnymi rekordami w bojach mimo, że moja waga dobiła 70 kg w pewnym momencie. Dodatkowo jak na naturala byłem niesamowicie nabity. Jadłem dużo cukrów prostych – lody, owoce, tosty z dżemem. Po zakończeniu redukcji oprócz 2-3 dni swiętowania nie mam problemu z trzymaniem diety, podjadaniem czy BED, bo miało miejsce rok temu.

Właściwie ogólnie rzecz biorąc to i tak na skrajnej redukcji jestem zdrowszy niż jak byłem grubasem ¯_(ツ)_/¯, choć to nie wyklucza, że by było jeszcze lepiej, gdybym trzymał te 15-18 % dłużej i nie redukował.

Chyba trochę zaprzeczyłem kwestii przetrenowania, wiele osób niedotrenowanych narzeka po 2 treningach, ze już musi brać 5 g ashwagadny i 10 suplementów na regenerację

Czas odpocząć

I to tyle Mirki. Jutro wylatuje na wakacje. Wracam za 14 dni, aby pochwalić się zdjęciami z redukcji (czas wlecieć na główną (ʘ‿ʘ). A tydzień później przemiana, mojego przyjaciela, któremu pomagalem który schudł więcej ode mnie czyli ponad 70 kg ʕ•ᴥ•ʔ. Zapraszam też wtedy aby podbić jak kto chce coś ode mnie. Po powrocie otwarcie „gabinetu” i pomoc na szerszą skalę jak i powrót na YT/Instagram/FB. Postaram się nagrywać materiały bardziej prostym językiem.

Oczywiście zachęcam do obserwowania profilu oraz mojego borsuczego tagu #fullborsukworkout

Do zobaczenia (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

#mikrokoksy #mirkokoksy #dieta #odchudzanie #silownia #chudnijzwykopem #zdrowie #fullborsukworkout

Beznadziejnie jest żyć na…

Beznadziejnie jest żyć na prowincji. Zero rozrywek i tylko jedna siłownia w okolicy. Człowiek chciałby zrobić cardio, to nie można, bo grubasy się obudziły, że na lato wypadałoby schudnąć. Nawet są 2 takie grube grażynki, które chodzą już chyba 3 miesiąc a nie widać żadnych zmian. Ludzie, jeśli chcecie schudnąć to zróbcie rundę rowerem, poćwiczcie w domu, bo na mniejszych siłowniach stanowicie zbędny balast. #silownia #odchudzanie #mirkokoksy #mikrokoksy #dieta #fitness #sport

Taki „fit” sernik…

Taki „fit” sernik zrobiłem.

85,3g białka 32,4g tłuszczu 52,3g węgli i 830kcal.
Spokojnie można zrobic wersję lajt odcinając z tego 198kcal i 22g tłuszczu. Ja dodałem ekstra olej bo ostatnio sernik wyszedł troche suchy. Był wielki, ale za szybko chciałem go zjeść i po wyjęciu z piekarnika opadł ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Dla skali pudełko szklane ma 1,2l pojemności.
#gotujzwykopem #dieta #mikrokoksy #sernik

Omlet kakaowo-bananowy…

Omlet kakaowo-bananowy (。◕‿‿◕。) ~490kcal
B 22,5g T 15,8g W 70g

– 2 jajka
– 2 łyżki płatków owsianych
– 1 banan (160g)
– kakao 1 łyżeczka
– porzeczki – 120g
– jogurt naturalny – 1 łyżka

Białka ubijamy. Blendujemy płatki owsiane na mąkę. Dodajemy do ubitych białek. Pół banana blendujemy z żółtkami. Dodajemy do białek. Dodajemy łyżeczkę kakao. Mieszamy aż będzie jednolita masa. Wylewamy na patelnię, smażymy z obu stron. Na wierzch kładziemy jogurt, pół banana pokrojonego w plasterki i porzeczki (oczywiście mogę być też zupełnie inne owoce).

Smacznego Mirki!

#sniadanie #sniadaniezwykopem #jedzenie #jedzzwykopem #dieta #gotujzwykopem

Pytanie. Czy chcecie jutro…

Pytanie. Czy chcecie jutro mała analizę i porównanie badań (dosłownie wszystkiego z okresu 2 lat), które miałem na

50 % BF
15-18 % BF
22-25 % BF
9-10 % BF

Chciałbym udowodnić, że nawet z głową, wiedzą i na wysokich kaloriach ten „sport” nie do końca jest zdrowy dla naturali schodzących poniżej set-pointu. A co dopiero, gdy ktoś to robi bez głowy na dietach 1000 kcal (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞ i z aktywnością wykraczającą poza jego dotychczasowe możliwości.

#mikrokoksy #mirkokoksy #dieta #odchudzanie #silownia #chudnijzwykopem #fullborsukworkout

Słuchajcie co się odjebało…

Słuchajcie co się odjebało siedemnaście lat temu.
Z tej strony lvl 37, były anon student ekonomii XD
Mame i tate dawali pieniążek na życie, ale jako, że udało mi się już wtedy w stopniu umiarkowanym wyjść ze spierdolenia, to postanowiłem, że w wolne dni będę sobie dorabiał, a za zarobiony hajs będę stawiał drinki ładnym fruziom :3
Postanowiłem, że będę szukał pracy jak najbliżej swojej piwnicy, bo w komunikacji miejskiej siedzą stare baby, a jak mówi odwieczne prawo, takie należy jebać prądem. Chuj z tym, że teraz mam teściową, którą też najchętniej bym zamaczetował. No ale znalazłem zarobek tuż za rogiem.
Praca w piekarni. SUPER ZAWUD KURWO
Dobra, tak naprawdę było całkiem spoko. Wstawałem o czwartej, na miejscu byłem wpół do piątej, przed wejściem do pracy zbijałem piątki z pracownikami sklepu z owocami, co stał tuż koło naszej piekarni. O piątej już wstawialiśmy bułeczki i chlebiki do pieca, ja jako świeżak głównie patrzyłem i starałem się niczego nie rozpierdolić, bo moją rolą w tym przybytku było obsługiwanie kasy i podawanie klienteli wypieków.
No i jako, że miałem siedzieć na kasie, to większość dnia byłem sam. Oglądałem wtedy po kryjomu swoje gazetki z paniami, które wyciągnąłem tate gdy wyprowadzałem się do metropolii. Albo obmacywałem wypieki, żeby zrobić ludziom na złość.
Któregoś dnia czułem się przeokropnie. Panie z gazetki patrzyły na mnie wzrokiem a’la „weź spierdalaj”, słońce kryło się za chmurami, z chmur nakurwiał śnieg, a ja siedziałem wkurwiony, bo dostałem grafik na koniec grudnia i stycznia i okazało się, że nie będę mógł obejrzeć Turnieju Czterech Skoczni, a skoki lubiłem jak pojebany.
Patrzyłem na drzwi, jakby oczekując przełomu, ewentualnie menela oczekującego na darmowe okruszki ze stołu pana, którym w tamtym momencie byłem, przynajmniej w jego oczach. Zamiast menela, zdarzyło mi się coś dużo dziwniejszego.
Nagle do mojego przybytku weszła kajzerka. Dojebana kajzerka, wielka jak człowiek średniego wzrostu. Znaczy wiedziałem, że to ktoś przebrany, ale to nieważne. Człowiek-kajzerka trzymał w ręce pistolet.
– Przyszedłem po swoich braci – powiedział dziwnym głosem, jakby góralszczyzną. – Daj mi największą reklamówkę jaką macie.
Zastraszony spełniłem jego żądania, a on prędko doskoczył do kajzerek, wrzucił je wszystkie do reklamówki i spierdolił.
Nie wiedziałem co robić. To był najchujowszy dzień na świecie. Dowiedziałem się, że nie obejrzę Turnieju Czterech Skoczni, a na dodatek opierdolili mi sklep. Tłumaczyłem się kierownikowi, ale nie mógł mi uwierzyć. Wtedy jeszcze nie było monitoringów. Powiedział, że mi upierdoli z pensji, i nie było zmiłuj.
Ale następnego dnia uwierzył. Został ze mną, żeby przypilnować mnie w pracy, bo myślał, że kradnę mu kajzerki XD Liczył chleby baltonowskie, gdy w sklepie obok wybuchł lament.
– Luuuuudzie, złodziej! – krzyczała sprzedawczyni. – Człowiek-banan zajebał mi wszystkie banany!
Wybiegliśmy z kierownikiem ze sklepu. Człowiek-banan był już ledwie widoczny. Miał power w nogach, to trzeba mu było przyznać.
Kierownik na szczęście połączył fakty i uznał, że jestem niewinny. W ramach przeprosin postanowił, że będzie mnie zastępował w pracy w godzinach konkursów Turnieju Czterech Skoczni.
Byłem najszczęśliwszym anonem na świecie, ale tylko przez chwilę.
Turniej Czterech Skoczni 2000/2001 miał tylko jedną gwiazdę. Zwycięzca po raz pierwszy w historii osiągnął ponad 1000 punktów łącznej noty. Triumf, pogrom, rozpierdol.
Po ostatnim konkursie wzięli zwycięzcę na wywiad. Opowiada, że wszystko dzięki żonie, że warunki dobre, że narty posmarowane XD I pytają go, co mogło spowodować aż taką dominację nad resztą zawodników.
– Odpowiednia dieta, dużo węglowodanów. Bułka z bananem na obiad i jest energia.
Wtedy zrozumiałem wszystko.
ADAM MAŁYSZ JAK JA GO KURWA NIENAWIDZĘ
#pasta #adam #malysz #bulka #kajzerka #banan #dieta #skoki #czlowiek

Drodzu ludzia ( ͡º…

Drodzu ludzia ( ͡º ͜ʖ͡º)

Znacie to? Wszystko mnie interesuje, chciałbym mieć super ciało, interesować się co najmniej dwoma ścisłymi kierunkami naukami i w ogóle wszystko jest warte poznania. Koniec końców przez brak dyscypliny i skonkretyzowanego celu nie zabieram się za nic. Mało tego, złapałem nadwagę zahaczającą o otyłość, prawie zero kondycji i poza pracą tak w sumie to nic rozwojowego.

Tak więc jak już nic nie pomaga to wezmę przykład z kolegi @gzres i przez następne 4 tygodnie będę pisał jak mi idzie z postanowieniami. Chociaż podchodzę do tego sceptycznie bo jestem tym typem, że jak mu każesz coś zrobić to stanie dęba. Jak już coś mam robić to z własnej woli i bez stania mi nad głową. No ale spróbujmy.

Tło:
Ważę ok. 107 kg. Nadciśnienie. Zero kondycji. Zarysy mięśni już dawno zaczęły znikać.

Cel wpisów:
Tutaj miałem mały problem bo zastanawiam się czy zaraz nie będzie, że po co taguję tak i siak, po co zaśmiecam mirko ale z drugiej strony, bitch please „zaśmiecanie mirko”, tak jakby nie było miliona wpisów o waleniu konia i sraniu.
No i główny cel to sprawdzić czy to mnie chociaż trochę zmotywuje. Jeśli ktoś będzie śledził i się komuś przyda to w ogóle będzie git. W ogóle to będzie mój taki mały, słodki, zniewieściały kurwa pamiętniczek 😉

Zasady na każdy dzień (chyba, że bez weekendu, adnotacja przy celu):
1. Ścielić rano łóżko #pdk (@gzres musiałem xD)
2. Sztywne godziny spania. Tutaj problemu ze wstawaniem nie będzie bo zawsze jest to pomiędzy 6 a 7 więc wystarczy zasada, że konkretnie o 6:30. Kładzenie się spać to jest dla mnie tragedia, czasami o północy, często o 2 w nocy, rzadko przed 23:00. Dlatego ustalam 23:00-6:30.
3. Bardzo nie chciałem diety, bo dla mnie one nie mają racji bytu ale przez te 4 tygodnie zrobię sobie dietę na redukcję. Będę korzystał ze strony dieter.pl bo nie chce mi się za bardzo zagłębiać w te dyskusje co jeść i jak i ile.
4. Ćwiczenia (pompki, brzuszki, przysiady, podciąganie, mostek, barki), co drugi dzień 3 różne partie, jak będzie za często to przez 3 kolejne dni po dwie partie ciała. Ogólnie zacznę pewnie pierwsze kroki ze Skazanego na trening.
5. Do tego bieganie lub basen, wymiennie.
6. Medytacja. Akurat kiedyś kupiłem taką książkę z treningiem medytacyjnym ale oczywiście poszła na półkę, więc akurat się przyda. Tytuł „Mindfullness. Trening uważności.”
7. Nie wiem czy to wpisywać. Muszę sobie wyrobić nawyk robienie testu rzeczywistości do świadomego śnienia. Kiedyś się tym bawiłem z dobrymi wynikami i zamierzam do tego wrócić. Zastanowię się czy w ogóle to wpisywać w podsumowaniach bo tu chodzi o to żeby na dwie sekundy zatkać nos, i tak co 15 minut. Więc nie będę chyba tego liczył, ile razy mi się udało. Bez sensu.
8. To będzie śmieszne. Będę robił ćwiczenie oddechowe według Wima Iceman Hofmana i do tego prysznic pod zimną wodą. Czemu? Prysznic bo już dawno słyszałem, że to hartuje i jest zdrowe. Oddychanie bo to jest tak śmiesznie pojebane a ja lubię takie dziwne praktyki i po prostu chcę spróbować. Oddychanie zajmie 10 minut. Prysznic i tak biorę więc bez straty czasu.
9. Jeśli nie będę mógł zasnąć o tej 23:00 to i tak zamierzam leżeć na wznak bez telefonu i próbować. Przez ten czas będę robił sobie technikę Napoleona Hilla, nazywa się chyba Invisible Council. Jeśli będę zasypiał, to zrobię sobie następnego dnia. Czyli jeden stratny dzień mnie nie zbawi.
10. Najtrudniejszy punkt. Brak alkoholu. Tutaj to już przesadzałem pijąc sobie drinki przy kompie i tak codziennie pękała połóweczka. Potrafiłem tak kilka dni pod rząd. Tamten środek tygodnia ogarnąłem i nie piłem. W tym tygodniu też nie piję i już nie zamierzam. To będzie mega trudne albo mega łatwe za pewną pomocą ale to wam zdradzę jak znajdę czas.
11. Programowanie. Ogólnie tutaj będę robił osobny wpis dla ludzi zainteresowanych programowaniem. Więc będę wklejał wpis z programowania i tyle.

Dobra już widzę, że jest tego za dużo, ale nic nie wyrzucam. Niektóre punkty są zasadami gdzie nic nie muszę robić, np. alkohol, regularne spanie też w sumie nic mnie nie kosztuje.

Jak będą wyglądały wpisy?
Przez pierwsze 7 dni robię wpis codziennie, bo początek jest trudny. Oczywiście będą już tylko skrócone punkty, nie będzie takiej ściany tekstu. Po pierwszym tygodniu będę wrzucał już tylko co tydzień, w ogóle wątpię żeby to kogoś interesowało więc dla mnie wystarczy co tydzień. Chociaż jeszcze się zastanowię, jak będzie działało to w sumie czemu nie codziennie.

Trzymajcie kciuki!

#motywacja #ld #medytacja #dieta #kalistenika #beneksieogarnia #alkoholizm

Większość tagów wołam tylko raz, więc się nie denerwujcie. W następnych będzie tylko #motywacja i #beneksieogarnia

I bym zapomniał!!! Mamy punkt 12. Dobrze bo będzie jak dwunastu apostołów itp.
12. Wykop raz na dobę. Nie będę się wypowiadał jacy tutaj ludzie siedzą i jakie są wpisy. Powiem tylko tak, że rzuciłbym w pizdu ale jest sporo osób z zainteresowaniami, ciekawych którzy zawsze coś fajnego napiszą. Możesz spytać o szydełkowanie i zawsze znajdzie się ktoś, kto to ogarnia i da Ci dobrą radę. Dlatego zostaję, ale ograniczam. Gorące raz na dobę to dobry pomysł.

Miłego dnia 🙂

Gdzie moje węglowodany (╯︵╰,)…

Gdzie moje węglowodany (╯︵╰,) . Z 11 kg które nabiałem w 2 dni po redu na szczęście już 4 kg spadły a gospodarka wodna powoli się ogarnia

#mikrokoksy #mirkokoksy #dieta #odchudzanie #silownia #chudnijzwykopem #fullborsukworkout

I cyk, pieczone placki…

I cyk, pieczone placki ziemniaczane i sos z jogurtu, buraków i chrzanu (✌ ゚ ∀ ゚)☞ #obiad #jedzenie #jedzzwykopem #dieta #cwiczzwykopem #silownia #mikrokoksy #gotujzwykopem

Na głównej krytyczny wpis o…

Na głównej krytyczny wpis o diecie pudełkowej. Istotnie niezbyt okazałej. Pod spodem standardowe wykopowe komentarze ze studenckiego generatora kulinarnego: porażka, w tej cenie to ja mam 20 litrów grochówki i opakowanie Sagi, starcza na 3 tygodnie…

No to po kolei:
1. „Kupiłam 30-letnie czinkłeczento za 3000 (od chłopaka #pdk ) i coś klekocze”
Ano klekocze, i klekotać będzie. W branży cateringów dietetycznych, jak Pan Janusz powiedział, panuje wolny rynek. Biorąc najtańszy, trzeba się liczyć z tym że kurier przywiezie zestaw przypomniający posiłki w szpitalu powiatowym w Sosnowcu.
2. Nie, 35 zł za catering to nie jest dużo. To dolna półka. W Warszawie cena przeciętnego obiadu (jednego posiłku) w knajpie.
3. Bajania o 40% zniżki należy oczywiście między bajki włożyć. Puchatku to nie rabat, wcinasz prostacki marketing.
4. Warto wyzwolić się z czokoszokowej mentalności i inwestując w catering „przepłacić” te 10 czy 20 złotych za lepszą alternatywę. To cena paczki fajek – na które dziwnym trafem studentom i zarabiającym minimalną (bo średniej – jak wiemy z wykopu – nie zarabia nikt) zwykle nie brakuje.
5. Dla porównania – dzisiejszy zestaw 2000 kcal z Nice To Fit You. Jednego z droższych, ale też z jednego najlepszych – głównie dzięki temu że każdego dnia w apce wybrać można jeden z 3 (najtańsza opcja) do 5 (na wypasie) wariantów przy każdym posiłku (czyli w opcji „na wypasie” 5×5 – 25 potraw do wyboru łącznie). Potraw do tego fantazyjnych, wartościowych i zróżnicowanych. A jeśli 55-70 złotych dziennie to za dużo, można iść w catering tańszy, ale wciąż świetny – np. MaczFit. Warto.

Zdjęcie wyszło tak sobie, dla ciekawskich:
1. Frittata z wędzonym łososiem i szparagami, pumpernikiel
2. Panna cotta z musem waniliowym
3. Chilli con carne z ryżem (wygląda jak wygląda, a smakuje jeszcze lepiej)
4. Kurczak w sosie sojowo-imbirowym z batatami
5. Canneloni z kurczakiem i żółtym serem

#gotujzwykopem #kuchnia #jedzenie #dietapudelkowa #dietasportowa #jedzzwykopem #cateringdietetyczny #dieta